Dzisiaj minął tydzień od przeprowadzki. Pierwszej w moim życiu. Kiedy się obudziłem tego dnia marzyłem tylko o tym żeby już sie skończył. No, ale było całkiem nieźle. Cała przeprowadzka minęła zgodnie z planem – ja z kumplami pakowałem wszystko do samochodu przed blokiem, samochód jechał do nowego mieszkania, a po drugiej stronie inna ekipa wszystko rozładowywała i rozpakowywała, także jak skończyliśmy i poszedłem do nowego gniazdka miałem juz wszystko względnie gotowe. Względnie, bo co niektóre rzeczy jeszcze teraz leżą popakowane w worki i kartony.
Tyle co do spraw technicznych. teraz kolej na przeżycia głębszej natury. Spodziewałem się małego wstrząsu – brak swojego miejsca, tęsknota za starym mieszkaniem. W ogóle to myślałem, że minie trochę czasu zanim będę mógł nazwać nowe lokum swoim domem. Tymczasem zaraz po przeprowadzce czułem się tu jak u siebie. Do poprzedniego mieszkania nic mnie juz nie ciągnie. Ciesze się, że tak łatwo to przeszło, ale mam lekkie wyzuty sumienia. Poczułem się “nieczuły”…
Tym czasem idę opić przeprowadzkę razem z kumplami, którzy mi w niej pomagali :D.
Saturday 10.12.2005 at 17:pm
To jest mój komentarz… na życzenie ;)
Saturday 10.12.2005 at 17:pm
ehh. mogłeś coś na temat :D.
Sunday 11.12.2005 at 18:pm
“Tym czasem idę opić przeprowadzkę razem z kumplami, którzy mi w niej pomagali”
No juz sie balem, ze cos nie tak z ta przeprowadzka bylo a to jednak o najwazniejszej rzeczy w przeprowadzce napisales na koniec :)
Hmm ja chyba nie umialbym nazwac tak szybko mieszkania moim domem…
Tuesday 13.12.2005 at 20:pm
też tak myślałem…